Odcinek 14 – O Tytusie

O Tytusie

Czyli odcinek o serii Tytus, Romek i A’Tomek – o wznowieniu, nostalgii i najlepszej księdze Tytusa z pewną ilością dygresji.

Może podobne:

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • email
Licencja Creative Commons
K-pok jest udostępniany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Seria I i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • au

    „Konwój” leciał w tym roku w którejs stacji tv. nie, nie był strawny.

    • godai

      Szkoda. Gumowa Kaczka wtedy rządził u mnie na osiedlu. I Przyjaciele Jezusa i szeryf przebijający reklamy radiowozem…

  • Dla mnie pierwszy kontakt z Tytusem to rok 1977 i Tytus w Bąkolocie. To dziwne ale do dziś pamietam ten moment kiedy go dostałem, a nie było to łatwe w tamtych czasach. Potem z kupowaniem bywało różnie, przeważnie czytałem u moich kuzynek bo one miały wszystkie. Tytus dziennikarzem tez szczególnie zapadł mi w pamięc bo pod wpływem tej ksiegi zacząłem wyrób własnej gazety, która wychodziła w jednym egzemplarzu. Wycinało się z makulatury zdjęcie i dorabiało całą historie :))) Pomysł podchwycili koledzy i wymienialiśmy sie własnymi „gazetami” Urocze czasy podstawówki. Gumową kaczkę również dobrze pamietam :). Co do tamtejszego kanonu to trzeba by jeszcze dorzucić serie Podziemny Front i drukowanego w Swiecie Młodych – Binio Billa. Świetny odcinek

    • godai

      W 1977 to ja byłem powiedzmy w planach, ewentualnie w drodze… Album z Bąkolotem mi w pamięć nie zapadł, ale w sumie mam całą reedycję na półce, więc pewnie sprawdzę z ciekawości.

      Pomysły z własną gazetą to chyba każdy miał. Myśmy którychś wakacji też pisali. W tamtych czasach nie było xero, więc robiło się przez podwójną kalkę, żeby każdy miał swój egzemplarz. To była jazda.

      Podziemny Front kojarzę, ale nie czytałem prawdę mówiąc. Podobnie, jak BB (swoją drogą, wznawiany niedawno http://binio-bill-i-inni.blogspot.com ) – w ŚM głównie czytałem Kleksa.

  • Piękne wspomnienia wspólnego czasu. Mnie najbardziej utkwił odcinek z żelazkiem na dusze. Może dlatego, iż zawsze lubiłem się bawić we wszelkie zabawy ziemne, budowanie schronów, ziemianek i bunkrów. Gumowa kaczka była super…
    Godai nie bój się mówić o małym, chyba, że żona zabrania.

    • godai

      Haha, księga o zabytkach. To właśnie ta, w której mi brakowało środkowej składki. Ziemianki też budowaliśmy. Chociaż opuszczone kanały ciepłownicze były równie dobre, w dodatku większe i mniej nakładu pracy.

      O małym nie tyle boję się mówić, co na razie nie chcę :)

  • slawko

    Oj komiksy z dziecinstwa… a wlasnie pod wplywem Twojego odcinka odkurzylem kupke tytusow i przekartkowalem tego z latajacym syfonem. Rzeczywiscie mnostwo rzeczy tam sie dzialo. Magia komiksu… no ale teraz odl?adam i ide nakarmic dzieciaka :) wot zycie…

    • godai

      Oj znam to, znam to. Wczoraj kilka razy przerywałem seans Powrotu Jedi. Zresztą młody spał mi na ramieniu przez prawie cały czas zadymy z Ewokami na Endorze.

  • A ja nigdy tego nie czytałem. I szczerze mówiąc nie zamierzam. Mój komiksowy swiat zamyka się na superbohaterach Marvela i to jeszcze zwykłe, klasyczne przygody typu pierwszych wydań Spider-Mana. Jedyne co przełknę to Marvelowskie Civil War, bo to to fajną fabułę :)

    • godai

      No cóż, ja Marvele czytałem, potem jak skończyłem liceum, to mnie znudziły. Nie wiem, czy mnie, czy po prostu mainstream superhero wtedy sczezł. Obecnie z peleryn to tylko Batman i w zasadzie nic więcej.