Odcinek 49 – Czytaj

O dzielnych kosmonautach, pierzastym szamanie, brzydkim aniele i mutantach z metra, czyli kolejny odcinek o książkach.

Może podobne:

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • email
Licencja Creative Commons
K-pok jest udostępniany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Seria I i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • No takie K-poki to ja lubię :-) Kurde dla mnie nie jest istotne w jakiej formie przyswajam horror – film, książka, opowieść kolegi… bez różnicy. I tak zwykle osrany jestem dopiero godzinę później jak wracam do domu, idę z psem itd. Za dużą wyobraźnie mam najwyraźniej :-) A „Nadchodzi” do mnie też nie trafiło, ale dlatego, że głupi jestem i nie do końca wszystko tu załapałem. Teoretycznie to najlepszy wybór, bo Orbit pisze wolno, naprawdę mocno przykłada się do języka i sam zawsze zakłada sobie by każda kolejna książka była lepsza… a że ta jest aktualnie najnowsza to niby powinna być najlepsza. Ogólnie Orbit zaczynał od horroru, ale teraz od takiego typowego horroru odchodzi dość mocno… i co ch#$%owe strasznie, on jest mocno olewany przez typowych polskich fanów fantastyki. Bo to nie jest taka typowa, lekka, pełna akcji literatura jak książki z „Fabryki słów”. Jak pójdziesz na konwencie na spotkanie z pisarzem Fabryki to sala pęka w szwach, jak pójdziesz na Orbita to echo słychać. Na DFach byliśmy w 6 osób na spotkaniu i to sami znajomi, którzy dzień wcześniej pili z Orbitem więc jego plany wydawnicze poznali.

    Osobiście też nie znoszę tych wszystkich akcji „Czytam książki”, „pokażmy, że jest nas więcej itd.”.

    PS. A „Miasteczko Salem” to jest zajebista książka! :-)

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      No nie, ja horroru nie wciągam literackiego. Są rzeczy, które mnie wkręcają, typu historie o zakładach psychiatrycznych, jak „Lot na kukułczym gniazdem” czy „Przerwana lekcja muzyki”, ale horrory mało mnie starszą.

      Orbitowski jest dobry, ale to ni moja bajka. Może, jakby zamiast o sprawach nadprzyrodzonych opisywał psychozę, to bardziej – zresztą to opowiadanie o Doktorach Krew i Ciało było chyba dla mnie najatrakcyjniejsze, bo taką otwiera interpretację dla wszystkich zdarzeń właśnie.

      A konwenty, to w ogóle, ićpanfchuj, zawsze tak jest, że na Rosińskim się depczą, a na najfajniejszym twórcy chuj nocuje.

  • bałfan

    Jesteś złym człowiekiem, miałem nie kupować więcej książek teraz nie kupować, a kupiłem obie Huberatha jakie znalazłem tzn. „Miasta pod skałą” i „Vatran Auraio”. Tak poza tym to bardzo fajny odcinek, nieznanie Zajdla winno być karane kastracją ;p

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Czczęszatana, przepraszam.

      A tak na serio, to warto, zupełnie różne to rzeczy, ale obie bardzo dobre. Sam się gryzę w wargę i kupuję kolejne książki, nawet odstawiłem fajki z tej okazji, bo drogie te cholery (książki, zresztą fajki też) i czasem krótko w kieszeni.

      • Też rzuciłem fajki by mieć na książki, filmy, komiksy itd. :-) Trza mieć w życiu priorytety :-)

        • Bartek „godai” Biedrzycki

          No ja musiałem, bo przez te książki na wódkę mi przestało wystarczać ;)

  • Szkoda, że Orbit ci do końca nie podszedł… wydaje mi się, że jednak nie tylko „Tracę ciepło” ale właśnie „Święty Wrocław” mógłby ci podejść. Myślę, że ŚW wpisuje się w twój gust, chociaż głowy nie dam. To nie dość że historia o miłości, która jest taka jaką lubisz to jeszcze ŚW też wymyka się jednej interpretacji… Nie jest cegłą… ale syci.

    Natomiast to „Metro 2033” to dla mnie straszne gówno. Takie totalnie bez sensu dla mnie było. Fabularny klocek – facet idzie z punktu A do punktu B, spotyka kogoś, posłucha pieprzenia, którego nie jest w stanie zrozumieć i idzie dalej. Bezrefleksyjny zlepek poglądów, filozofii… I ten świat metra… wizja niby ciekawa, ale wydawałoby się, że oryginalna, ale jakaś taka niedorobiona.

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Muszę się przymierzyć, ale jak mówiłem, nigdzie nie mogłem tego dostać, więc poszły opowiadania. Historia o miłości, jaką lubię? Cholera :D

      A „Metra” oryginalnym bym nie nazwał, prawdę mówiąc, ale jak się na to patrzy jak na serial drogi – to dobrze spełnia zadanie. Z tymi wszystkimi legendami i teoriami to trochę jak z „Samotnością w sieci” – sama historia była słaba, ale te ciekawostki typu mózg Einsteina ratowały sytuację. A tu dodatkowo jest strzelanie i mutanty :D Chociaż faktycznie poziomem mu bliżej do Fabryki Słów powiedzmy niż do „Paradyzji”.

  • Książki i fantastyka – dobry odcinek :)
    Do Vatrana Auraio bardzo mnie zachęciłeś.
    Orbitowski chyba pierwszy rozgłos opowiadaniem „Horror Show”, które pamiętam podobało mi się na tyle, że sięgnąłem później po „Tracę Ciepło” i było świetne. Na tyle, że jak książkę zgubiłem, to chciałem kupić ją drugi raz. Niestety dostać to teraz w jakiejkolwiek księgarni rzecz niemożliwa (chociaż widzę właśnie jeden egzemplarz na allegro).
    Metro 2033 podobało mi się również. Nie jestem natomiast pewien, czy autor przypadkiem nie zaczął pisać tego jako nastolatek publikując w necie. Nie mogłem doszukać się informacji kiedy zaczął, ale długo mu to szło. Jak się okazuje na dobre wyszło, bo kolejna książka Metro 2034 jest już, moim przynajmniej zdaniem, o poziom gorsza.

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Zaczął, zaczął. Zresztą ta pierwsza wersja jest dostępna nadal za darmo w sieci (oczywiście po rosyjsku), a książka to jakby takie 2.0.

      Allegro, no tak… Po wypłacie, kurde. W tym miesiącu wydałem więcej na książki niż na piwo i LPG razem….

  • fi

    Zajdla próbowalem czytać jakoś po jego śmierci, wczene liceum, wpływ kolegów i Młodego Technika, gdzie chyba jakieś rtykuły, felietony publikował. Stare dzieje.
    Lubiłem go czytać, ale chyba teraz to wiem, po to, zeby mieć o czym dyskutować z kumplami i troche poszpanować…

    Ale co przeczytałęm, to poczytalem – to moje ;-)

    pozdrawiam
    filip

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Artykułów Zajdla nie czytałem, ale opowiadania i powieści zacne są nadzwyczaj.