Odcinek 59 – Stronę temu w odległym kadrze

Dzisiaj dwa tematy przewodnie w jednym – komiksy i Gwiezdne Wojny, a konkretniej komiksy ze świata Gwiezdnych Wojen. W zaciszu podcastowej łazienki recenzja kilku pozycji wydanych w niedalekiej przeszłości w naszym kraju.

Może podobne:

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • email
Licencja Creative Commons
K-pok jest udostępniany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Seria I i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Też uwielbiam „Biggsa”. Choć jest momentami strasznie głupawy to dla mnie rewelacja.
    Ja z kolei nie przepadam za rozszerzaniem okresu starej trylogii. Tam się po prostu nie da zbyt wiele rozszerzyć i twórcy mają bardzo małe pole do popisu. Poza tym wiecznie jest wałkowany ten sam schemat. Tysięczny spisek na życie Vadera, za którym stoi Imperator, albo wielka trójka po raz tysięczny ratująca świat. Okres nieco wcześniejszy może daje większe pole do popisu i takie powiedzmy „Mroczne czasy” są komiksem rewelacyjnym, ale cholera za mocne rozbudowanie tego okresu też jest do dupy, bo ilu tych jedajów mogło w końcu ten rozkaz 66 przeżyć.

    Bardzo fajny odcinek!

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Do „Mrocznych czasów” jeszcze się nie zabrałem, chociaż się przymierzam. „Biggs” jest w dużej mierze taki, jak OT – więc i parę głupot w nim jest, ale jednak świetnie oddaje ducha oryginału.

      Co do reszty – może dlatego ja właśnie unikam EU. Przeczytałem „Zdradę”, koniec spisków na Imperatora itd.

      A Rozkaz 66 mogło przeżyć wielu ludzi. W końcu zakon miał łapy wszędzie. Myślę, że setka to spokojnie.

      • No przeżyć ich pewnie nawet więcej mogło, ale ja tam wolę jak się nie tyka za mocno tego okresu między trylogiami. Ja wiem, że cała ta rozbudowa w żaden sposób nie wpływa na kręgosłup jaki stanowią filmy i tak naprawdę to coś co jest nazywane kanonem to co chwila się zmienia, ale jeśli patrzeć na to jednak jak na jedną wielką opowieść, to każde kolejne mocne mieszanie w okresie między trylogiami sprawia, że historia z OT staje się coraz głupsza. No bo skoro tylu tych Jedi sobie gdzieś tam żyło to czemu wcześniej nie obalono Imperium tylko czekano na wieśniaka, któremu trzeba było zrobić ekspresowy kurs od podstaw w zaawansowanym wieku. Ogólnie to jest tak, że im bardziej Lucas przykłada łapy do EU tym gorzej dla SW :-)

        • Bartek „godai” Biedrzycki

          Prawie haiku w ostatnim zdaniu.

          Ja tam ogólnie unikam EU, jak zaznaczyłem na wstępnie. Nie mam problemu z kanonem i nieciągłościami.

          A na marginesie – najbardziej bawi mnie „problem Ahsoki”, czyli co z nią, skoro nikt o niej nic nie mówi w RotS… A to jest bajecznie proste.

  • slawko

    jak to proste? co sie z nia stalo? Ja wiem tylko to co bylo w Twoim opowiadaniu ale to sie dzialo po RotS kiedy juz vader byl vaderem… a co w samym RotS? Jak mozna bylo pominac fakt, ze Anakin mial swojego wlasnego ucznia? :)

    poza tym to fajny odcinek… ale powiedz przy czym gmerales pod koniec bo bylo jakies dziwne dzwieki slychac… rozwijales papier toaletowy czy co? ;)

    • Bartek „godai” Biedrzycki

      Oj, Sławko. „Han Solo nigdy nie strzela pierwszy”, Vader krzyczący „Noooo!” – coś ci to mówi?

      Dla mnie scena w RotS jak Yoda mówi „Mistrzem być nie możesz, bo wyszkolić padawana rady nie dałeś” to jedna milionów opcji… Dla Lucasa dorzucić nowy dialog, żeby zmiany nagle miały sens to jak pierdnąć. Może się nawet okazać, że w scenie Rozkazu 66 dostaniemy dodatkową sekwencję – zupełnie jak Coruscant przeplecione przez scenę świętowania na Endorze.